A wszystkiemu winien jest Kajtek !!! .... ;o)
            Zostałem zaproszony przez mojego opiekuna handlowego...Łukasza na imprezę szkoleniowo - integracyjną organizowaną przez firmę MaxComputers. Uprzedził mnie wprawdzie, że będzie ciekawie.... ale szczegóły utrzymywał w tajemnicy.
Nadszedł dzień 5 kwietnia 2008 roku...na otwarcie obowiązkowo sie spóźniłem (chociaż bardzo starałem się dojechać na czas).
Gdy już znalazłem miejsce imprezy, wchodząc na salę szkoleniową zauważyłem kogoś bardzo podobnego do Pana Maćka Wisławskiego. Jak się późiej okazało był to właśnie on. Szkolenie...szkoleniem, ale nie o tym chciałbym tu pisać. Najważniejsza była część integracyjna, odbywająca sie na terenie ośrodka szkoleniowego "Rakietowa" we Wrocławiu. Tam właśnie mieliśmy doskonalić swoje umiejętności w szybkim i bezpiecznym docieraniu  do potrzebującego klienta ;).
Moją uwagę na placu zwrócił pewien człowiek, który był chętny do rozmowy, udzielania wskazówek... ogólnie "cool facet". Jak się później okazało to był właśnie Kajtek. Miałem okazję poznać jednego z najbardziej utalentowanych polskich kierowców. Nie twierdzę, że jestem mistrzem kierownicy, ale wskazówki które były nam udzielane przez ludzi z SJS (Szkoły Jazdy Subaru) pomagały w pokonywaniu przeszkód na torze. Po szkoleniu uświadomiłem sobiem sobie, że moje umiejętności prowadzenia auta mozna przyrównać do kupki piasku, a do tej kupki szkoleniowcy dorzucili kilka nowych ziarenek... którek okazały się bardzo istotne. Miałem okazję wraz z naszym wozem bojowym do sprawdzenia naszych sił na torze w kilku zagadnieniach podnoszących bezpieczeństwo jazdy m.in:
- hamowanie awaryjne na płycie poślizgowej , oraz hamowanie awaryjne z ominięciem przeszkody,
- hamowanie awaryjne na łuku drogi,
- podnoszenie umiejętności pokonywania slalomu między słupkami.
Następnie zostawiliśmy nasze autka na parkingu, i przesiedliśmy się do autek z SJS
Tu dopiero zaczęła się zabawa, dodam że byla punktowana.
Zaczęliśmy od jazdy autem na trolley-ach. Frajda wielka, ale i zarazem odkrywająca nasz brak umiejętności w jeździe bocznymi poślizgami. Instruktor udzielał wskazówek, które były bardzo pomocne w tej konkurencji. Mieliśmy do wykonania autkiem tzw. koniczynkę. Udało mi się...nawet na dość wysokiej pozycji ukończyć tą konkurencję.
Następną konkurencją była jazda po torze...niby nic szokującego, gdyby nie to...że za kierownicą Subaru Imprezy STI o mocy 320 KM, a dodam że jako pilot miejsce zajął Maciej Wisławski. Nie dość, że po raz pierwszy siedziałem za kierownicą takiego potwora, to jeszcze miałem lekka tremę, żeby nie spalić się przed tak doskonałym i wybitnym pilotem rajdowym. No to start... najpierw runda zapoznawcza. Tu Pan Maciej udzielał wskazówek jak pononywać zakręty, na co zwracac uwagę. Wskazówki przydały się. Na rundzie z pomiarem czasu udało mi się uzyskać 2 czas... Przyznam się, że tak mi się spodobała jazda Subaryną, że nie chciałem wysiąść, ale pomyślałem że inni też chcą sprawdzić swoje umiejętności i tylko to spowodowało że wysiadłem ;).
Kajtek udzielił mi kilku rad związanych z następną konkurencją związaną troszkę z poprzednią. Tym razem jednak auto było inne. Czas na Mitsubishi Lancer Evo IX... jeszcze szybszy, jeszcze mocniejszy... i jeszcze bardziej agresywny... Wskazówki przydały się bardzo. Okrążenie zapoznawcze z autem, a następnie okrążenie z pomiarem czasu. Obok mnie doskonały pilot, jeden z instruktorów SJS.
Skutek...osiągnięty 1 czas. Na sam koniec zająłem miejsce znowu za kierownicą Subaryny. Teraz moim pilotem była kobieta..Ola, jak się później okazało żona Kajtka. Ostatnia konkurencja była sprawnościowa...tzw. test Stewarta...czyli jaza w patelnią na masce auta w której znajduje się piłeczka tenisowa i takim własnie autem należy pokonać określoną trasę na czas...uważać żeby piłeczka nie wypadła...a obok siedzi pilot w postaci atrakcyjnej kobietki. Konkurencja ukończona nawet na wysokiej pozycji. Tak można powiedzieć zakończyła się cześć sprawdzająca naszej umiejętności.
Na sam koniec organizatorzy przygotowali tzw. co-drive czyli przejazd uczestników jako pilot, a miejsce kierowcy zajął Kajtek. Cały przejazd trwał może około 2 min, ale pokazał jak jeszcze długo trzeba się uczyć, żeby panowac nad autem tak jak Kajtek.
Zaczęliśmy prawdziwe kibicowanie Kajto Rally Team. Jeździliśmy na rajdy i wspólnie z innymi kibicami przeżywaliśmy to co działo sie tam działo....
Udało nam się zaliczyć:
- Rajd Elmot w okolicach Świdnicy
- Rajd Polski w okolicach Mikołajek
- Rajd Subaru w okolicach Krakowa
- Jazdy testowe przezd Rajdem Karkonoskim...tu juz był totalny hardcore, miałem okazję pojechać jako pilot na odcinku testowym, poczułem się jak to jest na prwadziwym OS-ie
- Rajd Karkonoski
- oraz na koniec Rajd Dolnośląski.....zamykający sezon 2008...tu mieliśmy okazję świętować zdobycie 2 miejsca w klasyfikacji generalnej, oraz 1-go miejsca w grupie N przez Kajtka wspólnie z pilotem Maciejem Wisławskim.

I tak własnie zaczęła się nasza przygoda z Kajtkiem, który zaraził nas swoja pasją...
Najciekawsze dopiero przed nami...

No i stało się... od 5.04.2009 jesteśmy członkiem Automobilklubu Karkonoskiego... teraz czas na krok kolejny.....


Kliknij na fotce ...a zobaczysz więcej zdjęć...